o godzinie
siedemnastej na spacer
wychodzę
krwawy
nie idę sam bo
z kochanką swą
Warszawą będę
poszedłem z nią przez
uliczkę ciasną szepnęła
do ucha mi ,,słabnę
broń mnie, mój drogi
ochroń mnie przed gradem
kul"
i ochroniłem
ciałem swym
i
życiem
71 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz