wtorek, 28 lipca 2015

pomyliłam drogę

pomyliłam drogę (leśną)
i spotkałam cię o zmierzchu
pomyliłam drogę i
na oślep trafiłam w ramiona twe
niepewności i tęsknoty pełne

tak miało nie być
melancholia minionych dni
miała nie dać się
we znaki
przeszłość
zostawić miałam za sobą

ale
nad jeziorem, w nocy
odnalazłam
ślad dni tych
dobrych

może to już
nie wróci

należy bać się romantyków

należy bać się
romantyków
w jednej
chwili zachwycają
się
pięknem zachodu słońca o
barwie fioletu

chwilę później
cierpienie zamieniają w
poezję
a ze śmierci i jej
brata zwanego
okrucieństwem życia

robią
szlachetne posągi
rodem od
Myrona

złapałby się za
głowę biedak